O wadach i zaletach pracy fotografa freelancera – opowiada Bartek Sadowski

„Takie są czasy, jest tak, a nie inaczej i zamiast utyskiwać, trzeba iść swoją drogą i się w nich odnaleźć” – mówi o swojej pracy i realiach z nią związanych Bartek Sadowski, profesjonalny fotograf z kilkunastoletnim stażem, nagradzany m.in. w konkursach Grand Press Photo i BZ WBK Press Photo.

Semana Criolla © Bartek Sadowski

Semana Criolla © Bartek Sadowski

Czy możesz opowiedzieć, jak zaczęła się Twoja przygoda z fotografią?

Jeszcze w szkole średniej szukałem dla siebie pasji, innej niż słuchanie death metalu. Pchał mnie do tego mój ojciec. Chcąc wymusić na nim odstąpienie Praktiki, która otoczona szczególnym kultem spoczywała w chronionej szufladzie, trochę mu na złość, wybrałem fotografię. Poszło łatwiej, niż myślałem. Oddał aparat, kupił pierwszy film i zmontował w piwnicy ciemnię. Ten pierwszy film prześwietliłem, wwijając go do koreksu. Później za zarobione w wakacje pieniądze kupiłem lepszy aparat. I jakoś wszystko zaczęło się toczyć.

Kosowo © Bartek Sadowski

Jakie są zalety zawodu profesjonalnego fotografa freelancera?

Przede wszystkim to duża swoboda – masz możliwość wyboru, kiedy i z kim pracujesz. Brak monotonii. Na pewno też to, że można być w różnych ciekawych bądź niezwykłych miejscach. Ten zawód wymusza przebywanie wśród różnych ludzi i ja mam to szczęście, że ci, na których trafiam, to ciekawe osoby z pasją, z historią, inspirujące. Ważne jest to, że realizujesz swoje pomysły, ewoluujesz i rozwijasz kreatywność. Tylko od ciebie zależy, czy twoje dni będą wyglądać tak samo czy za każdym razem inaczej.

A jakie są wady?

Takie same (śmiech) A tak serio: trudno jest cokolwiek zaplanować. Nie wiesz, kiedy i ile zarobisz. Będąc freelancerem, jesteś też swoim biurem. Oprócz robienia zdjęć musisz zajmować się wieloma innymi sprawami, na przykład pozyskiwaniem następnych zleceń, promocją i tym, co mnie najbardziej boli, czyli papierologią. Zawsze jest tak, że zlecenia przychodzą stadami, co wiąże się z nawałem pracy. Musisz myśleć o wielu rzeczach naraz i pakować się z jednego wyjazdu na drugi. Niestety, nie zawsze jest różowo, trafiają się okresy martwe, w których chciałoby się, aby telefon zadzwonił, a on wtedy jak na złość milczy. To jest taki zawód, w którym zalety są jednocześnie wadami. Zależy, co komu odpowiada.

Devils Wrocław © Bartek Sadowski

Odpowiada Ci praca freelancera? Czy może raczej widzisz się w przyszłości na stałym etacie w gazecie?

Bardzo sobie cenię bycie freelancerem. Nie zawsze jest łatwo, ale warto, choć zawsze bardzo boli, kiedy muszę opłacić ZUS (śmiech). Dostawałem kiedyś oferty etatu w gazetach, ale je odrzucałem. Gdy sobie pomyślę, że ktoś miałby absolutną władzę nad tym, co robię, i mówił mi, co i kiedy mam robić, a kiedy odpoczywać, to nie wiem, czy nadal uprawiałbym ten zawód. Gdybym był gotów na takie wyrzeczenia, pewnie pracowałbym na stabilnej posadzie, a fotografię traktował jako hobby.

Zobacz również: Tomasz Lazar opowiada o swojej podróży do Aokigahara - japońskiego lasu samobójców

Czy oglądasz zdjęcia innych fotografów? Których cenisz najbardziej?

Nie sposób odpowiedzieć inaczej niż twierdząco. Nawet gdybym nie chciał tego robić, to w obecnych, obrazkowych czasach jest to niemożliwe: zdjęcia są wszędzie i mają autorów (śmiech). A tak na poważnie: lubię sobie usiąść przy kawie i przeglądać albumy na spokojnie. Lubię wracać do obejrzanych wcześniej i znajdować w nich coś nowego. Sprawia mi dużą radość, gdy mogę iść na wystawę. Te formy oglądactwa cenię sobie znacznie bardziej niż klikanie w Internecie. Wolniej i spokojniej jest dla mnie lepiej. Których fotografów cenię najbardziej? Trudno takich wymienić, ponieważ nie mam ulubionych na zawsze i od zawsze. Lubię portrety Irvinga Penna za prostotę i siłę z niej bijącą, lubię Erwitta za to, jak puszcza do odbiorcy oko w swoich snapach, Parra za dostrzeganie absurdu w codzienności, Newtona za to, jak prostymi środkami wyrazu potrafi pokazać kobiece piękno. Niezwykle inspirujący jest dla mnie Kishin Shinoyama ze swoim lekko surrealistycznym spojrzeniem. Cenię sobie Pellegrina. Sądzę, że gdybyś zapytał mnie o to za tydzień, mógłbym podać zupełnie inny skład. To, co mi w danym momencie pasuje, jest często związane z moim nastrojem.

Dalai Lama © Bartek Sadowski

Byłeś wielokrotnie nagradzany w konkursach fotograficznych, m.in. BZ WBK Press Foto, Grand Press Photo, National Geographic. Czy myśl o nagrodach i wyróżnieniach napędza Cię do dalszej pracy?

To jest zawsze miłe. Pokazuje, że to, co robisz, podoba się też innym. Jeśli ci inni zasiądą akurat w jury, to jest szansa na nagrodę. Dlatego konkursy nie są moim zdaniem absolutnym wykładnikiem tego, na jakim poziomie jest fotograf. To jest zawsze subiektywny wybór grupki osób: albo trafiasz w gust jurorów, albo nie. Fotografując, nie mam gdzieś z tyłu głowy, że robię to po to, aby zdobyć nagrodę. Staram się raczej realizować swoje pomysły i jeśli przy okazji uda się zdobyć jakąś nagrodę, jest to miły bonus. Nie szukam konkursów i nie pamiętam o ich deadlinach. Bardzo bym chciał, żeby ktoś mógł się tym zajmować za mnie. Najbardziej cenię w nich to, że zmuszają mnie do podsumowania dokonań z całego roku. Muszę przypomnieć sobie rzeczy, które zrobiłem, i wybrać z nich te najlepsze.

Czy często zdarza Ci się, po tylu latach pracy w zawodzie fotografa, robić zdjęcia dla siebie, po prostu dla frajdy?

Coraz częściej (śmiech). Miałem taki okres, że zajmowałem się tylko zleceniami. W końcu dotarło do mnie, że nie tędy droga. Zatraciłem radość fotografowania. Gdy się ocknąłem, stwierdziłem, że aby fotografować dobrze, trzeba mieć z tego nieustającą frajdę, i coraz częściej robię rzeczy dla siebie, takie, które dają mi jak najwięcej zabawy i satysfakcji.

Mariusz Wilk © Bartek Sadowski

Gdy przegląda się Twoje portfolio, widać, że świetnie radzisz sobie z fotografią reportażową, dokumentalną, kreacyjną. Która z tych form najbardziej Ci odpowiada?

Bardzo trudno mi się określić. Może dlatego, że po prostu lubię fotografować. Od pewnego czasu najczęściej robię portret, ponieważ daje mi satysfakcję i za każdym razem jest jakimś wyzwaniem. Cierpliwość i umiejętność obserwacji ludzi wyćwiczone w reportażu pozwalają mi na rozszyfrowanie charakteru i usposobienia portretowanych ludzi. Nie chcę ich umieszczać w sztucznych sytuacjach, które zupełnie do nich nie pasują. Zależy mi na tym, aby ludzie na moich zdjęciach czuli się dobrze sami ze sobą. Z drugiej strony interesuje mnie kwestia techniczna. Lubię kombinować ze światłem i także za jego pomocą budować klimat, tak aby dopełniał historię. Nadal interesuje mnie fotografia dokumentalna. A ostatnio obserwuję krajobraz i przestrzeń i widzę coraz więcej inspirujących obrazów – takie fotografowanie dające mi wyciszenie i spokój. Ważne jest dla mnie to, że ewoluuję. Odkrywam kolejne szufladki, w których znajduję coś nowego, co mnie interesuje, albo coś zapomnianego.

Jakie umiejętności powinien mieć dobry fotograf?

Powiem może, jakie cechy mi pomagają w pracy, ponieważ myślę, że nie ma jakichś uniwersalnych reguł. Mógłbym powiedzieć, że trzeba umieć kontaktować się z ludźmi i być otwartym na innych. Jednak znam fotografów robiących świetne zdjęcia, a będących introwertycznymi mrukami. Wszystko zależy od fotografii, którą wykonujesz. Ja jestem otwarty i komunikatywny. Jestem też dobrym obserwatorem. Jestem wytrwały i nie zniechęcam się szybko. Potrafię długo wyczekiwać na ten właściwy moment albo wracać kolejny raz w to samo miejsce, aby uzyskać zamierzony efekt. Nie boję się improwizować i jestem elastyczny, czasem zdarza się, że to, co pierwotnie zaplanowałem, nie ma szans się ziścić, i że nie mam na to wpływu. Wtedy jestem w stanie odpuścić i wdrożyć plan B, którego wcześniej nie było.

Leszek Bragiel © Bartek Sadowski

Czy jest jeszcze zapotrzebowanie na profesjonalne fotografie w prasie?

Zależy gdzie i o jakiej fotografii mówimy. Moim zdaniem gazety bardzo tracą, rezygnując z usług profesjonalistów. Jednak nie wszystko jest takie oczywiste. W przypadku fotografii newsowej nie liczy się często jakość, ale po prostu bycie na miejscu i zrobienie zdjęcia, nawet iPhone'em. Zdjęcie może będzie mniej estetyczne, ale może mieć większą wartość informacyjną niż każde inne zrobione nawet 10 minut później. I to jest zrozumiałe. Błędem jest natomiast rezygnowanie z wysyłania profesjonalistów na wydarzenia trwające albo możliwe do zaplanowania. W takich sytuacjach ważną rolę odgrywają doświadczenie i wiedza fotografa, jego umiejętność obserwacji, to, co chce nam powiedzieć o tym, jak widzi zagadnienie, a także warsztat, czyli to, w jaki sposób nam o tym opowie. Jako odbiorca, przeglądając gazety, żałuję, że coraz mniej publikuje się dobrej, mocnej fotografii, że kuleje fotoedycja. Fotoedytor nie jest przecież niezależnym redaktorem od spraw obrazków. Musi toczyć boje z redaktorami, czyli ludźmi od tekstów. Na szczęście w wielu magazynach na świecie nie jest aż tak źle. Takie są czasy, jest tak, a nie inaczej i zamiast utyskiwać, trzeba iść swoją drogą i się w nich odnaleźć.

Turów Zgorzelec © Bartek Sadowski

Fotografia migruje z prasy drukowanej do Internetu. Jest wysyp przeróżnych konkursów fotograficznych. A do księgarń trafia coraz więcej ciekawych i dobrze wydanych albumów fotograficznych. Myślisz, że takie środki mogą uratować ambitną fotografię?

Moim zdaniem tak. Internet jest fantastycznym medium dla fotografii. Nie wiem, czy Internet pozwoli fotografom bezpośrednio zarabiać, ale daje sporo możliwości do zaprezentowania tego, co się robi. Jednak to, że wszyscy możemy wrzucić do niego zdjęcia bez względu na ich jakość, niesie dla niewykształconego odbiorcy pewne zagrożenia. Oglądając za dużo i bez jakiegoś klucza, można sobie przeszczepić zupełnie błędne wzorce estetyczne. Ostatnio prowadziłem warsztat dla piętnastolatków. Chciałem, aby zdjęciem opowiedzieli o jakimś dotyczącym ich problemie. I propozycją jednej z grup było odwzorowanie stockowego zdjęcia popularnego na Demotywatorach. Nie dziwię się. Obrazy, z którymi ci młodzi się stykają, są właśnie takie. Zaryzykuję twierdzenie, że nie spędzają oni czasu na oglądaniu malarstwa lub fotografii starych mistrzów. To tak, jakby uczyć się architektury jedynie na bezpłciowych współczesnych osiedlach mieszkaniowych. Szukając dobrej fotografii, trzeba wiedzieć, gdzie i jak szukać.

W Internecie można znaleźć fotoblogi, w tym także Twój. Fotoblogowanie to wynik mody czy może raczej sposób na pokazanie swojej działalności szerszej publice lub narzędzie komunikacji?

Sposób na pokazanie, ale też dobre narzędzie komunikacji. Nie myślę o sobie jako blogerze. Mój blog był w pewnym momencie zamiennikiem oficjalnej strony z portfolio, na której teraz znajdują się bardziej zawodowe rzeczy. Na blogu zaś umieszczam zdjęcia, które mnie po prostu cieszą albo które nie będą nigdzie publikowane, a chciałbym je pokazać i zobaczyć, jak inni na nie reagują. Blog służy również do pokazania mojego prywatnego sposobu patrzenia.

Mikromusic © Bartek Sadowski

Początkujący fotograf marzy o lepszym aparacie, a mistrz w tej dziedzinie myśli raczej o idealnym świetle i sposobie, w jaki je wykorzysta. Myślisz, że jest trochę prawdy w tym sformułowaniu?

Warto dodać, że między nimi jest jeszcze profesjonalista, który martwi się o pieniądze (śmiech). Zgadzam się z tym stwierdzeniem. Sprzęt pomaga, ale nie jest najważniejszy. Obecnie co trzy lata producenci wypuszczają nowe aparaty i wmawiają nam, że są najlepsze i że tylko dzięki nim zrobimy dobre zdjęcia. Ale jeśli spojrzeć wstecz na czasy analogowe, kiedy sprzęt i nośnik nie były tak doskonałe, to widzimy, że nic nie przeszkadzało w robieniu świetnych zdjęć. Zresztą te zdjęcia, które do dziś pamiętamy – ikony fotografii – zapadły nam w pamięć dlatego, że jest na nich piękne światło i że fotograf chciał coś przekazać. Nieważne, jaki aparat trzymał przy oku.

(A)pollonia © Bartek Sadowski

Gdybyś mógł cofnąć się w czasie i ponownie zaplanować swoją karierę, to czy wybrałbyś zawód fotografa?

Pewnie tak. Kiedy zaczynałem, myślałem, że zawsze będę fotografem prasowym, a po pewnym czasie okazało się, że cieszą mnie coraz to nowe rzeczy, a praca dla prasy staje się dodatkiem. Może nieco inaczej ułożyłbym te klocki, na innych etapach w rozwoju bym się koncentrował. Jednak nadal byłaby to fotografia.

Dziękuję za rozmowę.

© Bartek Sadowski

Oficjalna strona Bartka Sadowskiego: www.barteksadowski.pl

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

Królewski retusz z Krakowa Epidemia gruźlicy na Ukrainie na zdjęciach Maxima Dondyuka Tak powinna wyglądać fotografia rodzinna! Fotografia akcji - z czym to się je? Mitch Dobrowner - fotograf ścigający tornada Świeże spojrzenie na afrykańską sawannę W latach 60. modelki fotografowano w przezroczystych bańkach Nie taki żywioł straszny Ginące plemiona świata na zdjęciach z 5 kontynentów Interesujące wariacje z Polaroidem, czyli wzór dla Instagrama "Upadłe księżniczki", czyli gdy szczęśliwe zakończenie nigdy nie nadchodzi Niesamowite krajobrazy Azji w obiektywie emeryta W czasie deszczu... fotografowie się nie nudzą! Żołnierki Kaczinu, zbuntowanej republiki birmańskiej, na zdjęciach Adriane Ohanesian Simon Menner sfotografował snajperów niemieckiej armii. Tylko gdzie oni się podziali? Bart Pogoda opowiada, czemu nie jest blogerem, tylko "One Man Show" [wywiad] Karolina Jonderko pokazuje, jak sfotografować utratę kogoś bliskiego Sentymentalna wyklejanka, czyli recenzja najnowszej książki Kuby Dąbrowskiego Portrety z zamianą ról Noc Ruch Światło-Czyli kreatywna fotografia sportowa Cz.1 Niskobudżetowa fotografia makro Alexeya Kljatova Mit a rzeczywistość. Zdjęcia fińskiego fotografa Aapo Huhta Szaleni fotografowie ze Wschodu zdobywają szczyty najwyższych budynków Subtelne kadry Anety Ivanovy

Popularne w tym tygodniu:

Wzruszająca sesja noworodków, wykonana tuż przed odejściem jednego z nich Potraficie dostrzec coś wyjątkowego w portretach autorstwa Yigala Ozeriego? Drzewa przewrócone przez orkan. Stworzyły fantastyczną kompozycję do zdjęcia Kiedyś i dziś – mężczyzna wkleił dorosłego siebie na zdjęcia z dzieciństwa. Wyszło świetnie! Czekał godzinami, by dopasować odbiorców do obrazów w muzeum. Zdecydowanie się opłaciło Magiczne, poetyckie portrety na gorącej Kubie to specjalność Gillian Hyland Magia dobrego zdjęcia tkwi w oczach, zwłaszcza jak jest ich kilka par. Ireneusz "Irass" Walędzik opowiada o swoich bliskich spotkaniach z przyrodą Zdjęcie z lądowania na Księżycu to prawda czy wielka mistyfikacja? Przez dwie zimy fotografował ludzi marznąc na moście. Tak powstał projekt "Tramwaj" Usunął ze zdjęcia dźwig, którego nikt nie chciał wymazać. Zobacz jak retuszował obraz krok po kroku Wildlife Photographer of the Year 2017. Wygrało zdjęcie opowiadające historię zbrodni na nosorożcach Roni Landa sfotografowała interesującą martwą naturę, zrobioną z... mięsa?!